Ani silnika, ani ubezpieczenia- smutny koniec rejsu marzeń.

Serwis BBC:  61 letni żeglarz z miasta Norwich, podróżował jachtem wokół Anglii, realizując marzenie swojego życia.
Marzenie to uległo gwałtownej przemianie w dramat, gdy silnik jachtu odmówił posłuszeństwa w gęstej mgle w okolicach Lyme Regis (sąsiedztwo portu Poole w południowej Anglii).
Silne prądy morskie zepchnęły jednostkę w pobliże skalistych brzegów, na których zakończył się żywot 24 stopowego jachtu. Żeglarz został uratowany przez helikopter Coast Guard.

Tak wygląda brzeg w okolicy Lyme Regis i Poole. Na takie skały fale znosiły jacht

Smutny ten przypadek zakończył dwumiesięczny okres żeglugi, który miał być częścią rocznego rejsu.

Jest to wielki cios dla żeglarza, który odkładał pieniądze przez wiele lat na tę podróż i wyremontował jacht choć go nie ubezpieczył. Co gorsza podczas akcji ratunkowej, na pokładzie jachtu pozostały dokumenty i pieniądze, które poszły na dno.

Nie jest pewne dlaczego żeglarz w gęstej mgle zboczył z kursu i znalazł się zbyt blisko skalnych wybrzeży, w tej części wybrzeża pływy są bardzo silne i zdradliwe. Tu jest artykuł o pływach w okolicy Poole

Przedstawiciele Coast Guard podkreślił że akcja ratunkowa zakończyła się sukcesem ponieważ żeglarz był wyposażony w kamizelkę i radio UKF, za pomocą którego komunikował się z ratownikami.

Wielka szkoda że wieloletni remont jachtu nie uwzględniał w kosztorysie polisy ubezpieczeniowej. Wypadki przecież zdarzają się każdemu. Opłynięcie Anglii w wieku 61 lat samotnie to już jakby wyczyn, chciałbym w tym wieku być na tyle sprawny. Jak widać żeglarz nie posługiwał się GPS-em skoro dał się zdryfować we mgle pod zdradliwe skały. Niestety pomoc nadeszła na tyle późno, że widocznie nie było możliwości odholowania jachtu i wybrano opcję ewakuacji śmigłowcem.

Comments are closed.